• Wpisów:39
  • Średnio co: 57 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 11:56
  • Licznik odwiedzin:29 924 / 2319 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pożegnałam się z jego rodzicami i wyszliśmy. Z naszym szczęściem akurat zgasły latarnie ale przy nim to było mi to obojętne. Przez większość drogi wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy o bzdurach. Przechodząc przez wiadukt zatrzymaliśmy się. Oparłam się o barierkę, a Mateusz złapał mnie od tyłu w pasie i mocno do siebie przytulił. Delikatnie pocałował mnie w szyję i szepnął do ucha, że mnie kocha. Wydawało się, że to trwało parę minut jednak kiedy spojrzałam na zegarek okazało się, że stoimy tu już jakieś 40 minut. Złapaliśmy się za ręce, a parę minut później byliśmy już u mnie w domu.
-Ale mnie wymęczyłeś!
Powiedziałam zdejmując buty.
-Wiem, to tak specjalnie żebyś mi w nocy nie zabierała kołdry.
Powiedział szczerząc się do mnie.
-To i tak Ci nie pomorze.
-Dobra, dobra.
-Zobaczymy. Ja idę się wykąpać, a ty mi zrób kakałko.
-Dobra ale jak skończę to przyjdę do ciebie i sprawdzę czy nie potrzebujesz pomocy.
Uśmiechnęłam się tylko i poszłam do pokoju po koszulkę do spania. Zazwyczaj kąpię się dłużej ale tym razem bardzo się śpieszyłam. Nie chciałam tracić czasu, który mogłam spędzić z Mateuszem. Kiedy skończyłam zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Mateusz i gorace kakao. Wzięliśmy kocyk i poszliśmy na balkon. Był już prawie ranek. Postanowiliśmy, że poczekamy do wschodu słońca. Poszliśmy spać dopiero po 5 nad ranem. Przebudziłam się około 11 ale zobaczyłam, że Mateusz jeszcze śpi więc spróbowałam znowu zasnąć i przewróciłam się na drugi bok. Nagle poczułam jak Mateusz obejmuje mnie w pasie i mocno przyciąga do siebie.
-Też już nie śpisz?
Spytałam zaspanym głosem.
-Już jakiś czas.
Powiedział i dał buziaka w czoło.
-Nie mów, że znowu patrzyłeś jak śpię.
Powiedziałam obracając się do niego twarzą.
-Wiesz, że lubię to robić.
Powiedział i uśmiechnął się łobuziersko.
-A Ty dobrze wiesz, że ja nie!
Powiedziałam i walnęłam go poduszką. Wygłupialiśmy się aż nagle nie przeszkodził nam dzwonek do drzwi.

Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale jakoś nie miałam czasu ;/ Postaram się dodawać coś, co jakiś czas ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Siedzieliśmy razem do późna
-Idziemy do pokoju?
Zaproponował Mateusz.
-Ok. Tylko pozmywajmy po sobie.
Rodzice Mateusza poszli oglądać telewizor, a my jak zwykle świrowaliśmy. Nawet zmywanie było przy nim super. Kiedy skończyliśmy poszliśmy do jego pokoju. Z bólem brzucha padłam na łóżko.
-Jak będę tak dużo się śmiała, to w końcu wybuchnę.
-Ja tam bardzo lubię jak się uśmiechasz, a szczególnie kiedy to ja wywołuję twój uśmiech.
Powiedział i położył się obok mnie. Leżeliśmy dosyć długo w milczeniu. Uwielbiałam na niego patrzeć.
-I pomyśleć, że mam wrócić do pustego domu.
Powiedział i posmutniałam.
-Nie musisz, nocuj u mnie.
Powiedział Mateusz wtulając się we mnie.
-No coś Ty, nie będę robić kłopotu. I tak nie powinnam tak długo siedzieć.
Kiedy to powiedziałam, Mateusz nagle wyszedł. Nie wiedziałam o co chodzi. Po paru minutach wrócił.
-Skoro nie chcesz zostać u mnie, to ja pójdę do ciebie i nawet nie mam zamiaru pytać czy to jakiś problem.
Powiedział Mateusz szczerząc się. Bardzo się ucieszyłam ale chcąc się droczyć nie dawałam tego po sobie poznać.
-A rozmawiałeś juz o tym z mama?
-Tak. Zgodziła się od razu bez żadnych zastrzeżeń.
-To super! Zbierajmy się, to może zdążymy zajść póki palą się latanie.

Bardzo krótki wpis na dziś bo jak zwykle brak czasu ;/ Możliwe, ze jutro coś dodam ;*
  • awatar nemA.: Gdzie Ty zniklaś? Dopiero co weszlam na Twojego bloga ale jak przeczytalam ten rozdzial to chce wiecej! <3 Szkoda, że już Cie tu z nami nie ma.;c
  • awatar Młodziara♥: dodawaj dodawaj :P
  • awatar No pacz ♥: no fajne, fajnie . I ciesze się, ze wreszcie dodałaś coś nowego ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Strasznie Was zaniedbuje : ( Ale nie mam czasu na nic. Sama nie wiem kiedy ten czas mija. Chcę w końcu wziąć się w garść i zacząć z powrotem pisać♥! W końcu mam
Wasze wsparcie, a w kupie siła! ;*
  • awatar Prawdziwaa.: @Małgorzata i Mistrz: No niestety, mam słabość do neonów.
  • awatar Gość: twój blog jest tak pełen oczojebnych kolorów że aż nie idzie się skupić na tym co się czyta.
  • awatar NieZapomnęCię: Nauka ten czas zajmuje często ! WBIJAJ ♥ !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ok kolejne ogłoszenia!
Nie chcę nikogo zawieść, więc napiszę parę rozdziałów starego opowiadania, zakończę je i zacznę nowe Dzisiaj już nie dodam ale spróbuje jutro♥ W dalszym ciągu nie mam swojego laptopa co mi utrudnia pisanie ;c Ale dla Was wszystko♥! Do następnego rozdziału ;*!
 

 
Mam kolejne ogłoszenia!
Muszę podjąć decyzję ale chcę żebyście mi pomogli Myślę o zakończeniu tego opowiadania i zaczęcie nowego ale mogę także ciągnąć te, wybór zależy od Was bo to przecież dla Was piszę Piszcie w komentarzach o swoim wyborze
  • awatar Gość: cześć jak zrobiłaś , że masz taką czcionkę na blogu ? napisz do mnie na pocztę jeśli możesz . Masz super opowiadania.
  • awatar Godaja: Oczywiście w napięciu czekam na zakończenie. Nie wierzę i nie chcę aby udało ci się to w jednym rozdziale ale opowiadania o miłości nie powinny się długo ciągnąć bo zmieniają się jak seriale w kronikę zdrad. Dlatego wolę abyś dokończyła i zaczęła nowe. Na pewno też będzie dobre.
  • awatar moda , uroda i moje życie: To zależy od Ciebie chociaż ja bardzo lubię czytać te
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Przepraszam, że nie pisze ale przed chwilą napisałam opowiadanie i mi się skasowało ;/ Zresztą nie pierwszy raz :C Ostatnio zgasło mi światło podczas pisania :< Wieczorem postaram się coś dodać♥
  • awatar Prawdziwaa.: @Godaja: Próbowałam, nie dało się :<
  • awatar Godaja: A nie dało się cofnąć karty? Ja tak się nauczyłam robić i teraz nawet zapisuję w trakcie pisania a potem cofam i bez ponownego otwierania piszę dalej. Wykorzystuję też opcję,wpis prywatny zmieniając na publiczny, gdy skończę i poprawię.
  • awatar wyczuwam melanż ♥: uuuuuu licho ; / ja tez tak kiedys miałam i wtedy załamka normalnie.. ehh. czekam z niecierpliwoscia na nastepny a w miedzy czasie zapraszam do siebie . ; DD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Stałam i płakałam w jego ramionach. Musiałam przeczekać aż chociaż trochę przestanę drżeć. Nie potrafiłam wykrztusić z siebie ani słowa. Mateusz na szczęście mnie rozumiał i czekał cierpliwie.
-Anka jest przeciwko mnie. Nie wiem o co chodzi.
Powiedziałam zanosząc się z płaczu.
-Ciii, Skarbie spokojnie. Zaraz mi wszystko opowiesz. Mamy czas, uspokój się.
Powiedział Mateusz, chociaż wiedziałam, że jest bardzo ciekaw o co chodzi. Bardzo mocno wtuliłam się. Ostatnio tylko przy nim czułam się dobrze. Wiedziałam, że juz nie mam przyjaciół a tym bardziej na kim polegać.
-Może chodźmy do mnie? Nie chce żebyś zmarzła.
Zaproponował Mateusz.
-Nie pójdę taka zapłakana.
Powiedziałam spuszczając głowę w dół.
-Marta przestań. Dobrze wiesz, że moi rodzice bardzo Cię lubią. Nic się nie stanie jak zobaczą Cię zapłakaną.
-Kotku nie, poczekaj chwilkę.
-To ja tą chwilkę przyśpieszę
Powiedział Mateusz i szybkim ruchem złapał mnie za pas, przytulił do siebie i pocałował.
-To był zły pomysł. Nie chcę żeby taka chwila się zakończyła.
Powiedział i zaczął się śmiać. Nagle zaczął padać deszcz.
-Teraz to już całkiem romantycznie.
Powiedziałam i znów zaczęliśmy się całować. Już nawet nie myślałam o fałszywych przyjaciółkach, wolałam cieszyć się chwilą. Cali mokrzy pobiegliśmy do domu Mateusza. Po płaczu zostały tylko błyszczące i zaszklone oczy.
-Ślicznie wyglądasz jak jesteś mokra.
Powiedział Mateusz, a ja wybuchłam śmiechem. Przywitałam się z rodzicami Mateusza. Bardzo ich lubiłam. Mogłam z nimi rozmawiać na luzie i dużo żartować. Poszliśmy do jego pokoju.
-Dam ci jakąś koszulkę, nie będziesz chodziła mokra.
Powiedział Mateusz.
-Nie trzeba. Ty mnie rozgrzejesz.
-Chcesz być chora?
Krzykną Mateusz udając poważnego.
-No jak będziesz moim lekarzem to jak najbardziej.
Po chwili śmiechu dał mi swoją koszulkę.
-Nie podglądaj!
Krzyknęłam udając zbulwersowaną.
-Trudno się oprzeć.
Śmiał się Mateusz.
-Zboczuch!
Krzyknęłam i rzuciłam w niego poduszką.
-Znowu zaczynasz z nieodpowiednią osobą!
Krzyknę Mateusz i rzucił się na mnie. Wylądowaliśmy na podłodze. Leżał na mnie i patrzył mi w oczy.
-To bardzo romantyczne, ale zaraz mnie zadusisz.
Powiedziałam i dałam mu buziaka w czoło.
-Oj przepraszam.
Powiedział. Wstał i pomógł mi wstać.
-Co powiesz na gofery z dżemorem?
-Kotku, ty to wiesz co dobre!
Poszliśmy do kuchni i wzięliśmy się do roboty. Jak zwykle świetnie się przy tym bawiliśmy. Kiedy skończyliśmy kuchnia wyglądała jak po wojnie. Na szczęście przy nim, nawet sprzątanie to była przyjemność. Kiedy miałam już iść po rodziców Mateusza i zawołać ich na gofry do kuchni weszli wszyscy domownicy.
-Zapach nas przyciągną.
Powiedziała mama Mateusza. siedzieliśmy razem przy stole. Było przy tym wiele śmiechu. Brakowało mi tego w moim domu.
U mnie ciągle było pusto. Rodziców ciągle nie było. O wspólnym posiłku mogłam pomarzyć. Na szczęście w rodzinie Mateusza czułam się jak we własnej.

Przepraszam, że nie pisałam ale dzisiaj wróciłam z kolejnego wyjazdu Jesteście wspaniali i bardzo dziękuję, że czytacie ♥.
  • awatar Gość: Kiedy następny ??:D:D
  • awatar No pacz ♥: Genialne ! ♥
  • awatar Gość: Zajebistee! Czekam na kolejne!♥ Mam nadzieję że nie bd musiała czekać długo ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Mateusz nie poddawał się. Dał mi jasno do zrozumienia, że nie odpuści. Po dłuższym czasie, dotarła do mnie rzeczywistość. Poczułam pewność, że mam siłę na rozmowę. Niepewnie złapałam na klamkę i przekręciłam zamek. Mateusz jak szalony wparował do środka.
-Ty chyba nie myślisz, że mógłbym kochac inną.
Krzyczał, a ja patrzyłam na niego jak na idiotę.
-Nie chciałem krzyczeć, przepraszam.
Przytulił mnie mocno do siebie i pocałował w czoło, a ja wciąż milczałam.
-Nie chciałem ci na razie o tym mówić. Postanowiłem, że najpierw to załatwię z Wiolką, a potem wszystko ci opowiem. Nie chciałem żebyś się martwiła. Ostatnio i tak dużo przeszłaś.
Po moim policzku popłynęła łza.
-Nie chce żebyś płakała z mojego powodu.
Powiedział Mateusz. Widziałam jak jego oczy wypełniają się łzami.
-Jak ja mogłam tak pomyśleć.
Powiedziałam.
-Wiolka od jakiegoś czasu do mnie wypisuje i błaga o spotkania. Dzisiaj chciałem to zakończyć więc zgodziłem się.
-Już się nie tłumacz. Wszystko rozumiem.
Przerwałam mu. Jeszcze długo staliśmy objęci w milczeniu.
-Muszę pogadać z Wiolką.
Powiedziałam. Mateusz zrobił nieco krzywą minę.
-Czemu mi o tym nie powiedziała, przecież jest moją przyjaciółką. Powinna zrozumieć, że jesteśmy razem i dać sobie spokój.
-Skarbie nie myśl na razie o tym. Porozmawiasz z nią o tym jutro. Muszę już iść do domu. Ostatnio mało w nim jestem. Jeszcze trochę i się przeprowadzę się do ciebie.
Zaczęliśmy się śmiać.
-Ja i tak idę w twoim kierunku.
-Niech zgadnę, do Anki?
Spytał.
-Tak, jakoś muszę z kimś o tym pogadać. Myślę, że zrobi mi się trochę lżej.
-Dobra tylko idź się przebierz, bo komary się pogryzą.
Po chwili byłam już gotowa. Chwyciłam jeszcze bluzę z adidasa i fullcapa. Szliśmy wolnym spacerkiem. Nie chciałam żeby to się kończyło. Tak miło nam się rozmawiało. Przez spory kawałek niósł mnie na barana. Niestety nic nie tra wiecznie i nadszedł czas się rozłączyć.
-Pamiętaj skarbie, że w każdej chwili możesz zadzwonić ale najlepiej będzie jeżeli przyjdziesz.
-Przecież idę do Anki. Nic sie nie stanie.
-Mam nadzieję. Kocham cię.
-Ja ciebie też, bardzo mocno.
Anka mieszkała kilka metrów od Mateusza. Po chwili byłam na miejscu. zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi Anka.
-O kto przyszedł. Wejdź.
Byłam zdziwiona tym przywitaniem. Zaskoczona weszłam do środka. Nagle nie wierzyłam własnym oczom. W kuchni siedziała Wiolka z dumna miną.
-Jak mogłaś mi to zrobic?
Spytałam słabym głosem.
-To jak Ty tak możesz?! Powinnaś uszanować jej uczucia! Przecież dobrze wiesz, że miłość nie wybiera!
Krzyknęła Anka.
-Ty ją jeszcze bronisz?! Próbowała mi odbić chłopaka! Za moimi plecami! Mogła przyjść pogadać!
-Już nie kłam mi tu. Jak możesz tak mówić prosto w oczy! Wyjdź stąd.
Przerwała mi Anka.
Wybiegłam z płaczem. Chwyciłam za telefon i natychmiast zadzwoniłam do Mateusza.
-Skarbie, wyjdź przed dom.
Powiedziałam z płaczem.
-Skarbie co się dzieje? Zaraz będę.
Po paru sekundach zobaczyłam Mateusza idącego w moją stronę. Przytulił mnie bardzo mocno. Poczułam się bezpieczna. Wiedziałam, że mogę pomilczeć ile chcę i gadać ile wlezie.

Nie pisałam przez 13 dni, przepraszam i dziękuję tym co czytają ♥ !
 

 
Mateusz musiał już wracać do domu.
-Nareszcie ode mnie odpoczniesz.
Zażartowałam.
-Oj uwierz, że nie chcę od ciebie odpoczywać.
Powiedział przytulając mnie. Pożegnanie nie obeszło się bez całowania. Kiedy weszłam do domu poczułam pustkę. Czułam się taka samotna. Poszłam do swojego pokoju i zasnęłam. Obudził mnie pies.
-Nuka! Zabiję cie!
Krzyknęłam z zamkniętymi oczami. Usiadłam i poczułam jak zakręciło mi się w głowie. Spojrzałam na telefon. Była 12 godzina. Nigdy nie spałam tak długo. Z natury byłam rannym ptaszkiem. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Miał być zimny ale jak zwykle wymiękłam. Siedziałam dosyć długo. Lubiłam rozmyślać o życiu pod prysznicem. Kiedy skończyłam poszłam do kuchni. Zjadłam śniadanie chociaż powinnam jeść już obiad. Czas zleciał bardzo szybko. Kiedy zaczęłam oglądać telewizor nie zorientowałam się, że jest już 15 godzina. Nuka prosił się o spacer więc chwyciłam za smycz i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam Ankę z Szymkiem. Chwilę z nimi pogadałam i poszłam dalej. Nagle usłyszałam głos Mateusza. Zauważyłam jak kłóci się z Wiolką. Zdziwiłam się bo nigdy ze sobą się nie spotykali. Poczułam lekką zazdrość ale pocieszałam się faktem, że Wiola jest moją przyjaciółką. Przestałam się łudzić kiedy zauważyłam jak Wiolka próbuje złapać go za rękę. Dla mnie to było jasne. Dokładnie słyszałam jak mówi mu, jak mocno go kocha. Poczułam jak zakuło mnie coś w środku. Zebrałam w sobie odwagę i podeszłam do nich. Zapanowała cisza.
-Ojeju chyba wam w czymś przeszkodziłam.
Powiedziałam z toną ironii.
-Miłosna sprzeczka? To urocze.
Powiedziałam, a kiedy tylko odeszłam poczułam łzy. Mateusz biegł za mną. Uciekałam od niego, nie potrafiłam na niego patrzeć. Poczułam wielki uraz. Biegł pod sam dom. Na szczęście zdążyłam zamknąć się od środka. Cała drżałam i nie wiedziałam co myśleć. Mateusz się nie poddawał.
-Skarbie, to nie tak! Daj mi wszystko wytłumaczyć!
Krzyczał. Nie odpowiadałam. Stałam jak wryta i patrzyłam drzwi. Czułam jego oddech, nie chciałam żeby odchodził. Nie wiedziałam co mam robić. Bardzo mocno go kochałam i nie potrafiłam go znienawidzić jednak nie miałam odwagi z nim porozmawiać. Wiedział, że w takim stanie i tak nie dojdzie do porozumienia.

Postanowiłam, że jednak coś napiszę w czasie wolnym. Pozdrawiam! ;*
  • awatar Maleństwo . ♥: Piszesz najlepsze opowiadania pod słońcem ! :D Bardzo mi się podobają.Czekam z niecierpliwością na nastepny wpis :) ♥ / M . <3
  • awatar Gość: boskoo. :)
  • awatar Gość: Cudowne! Czekam na kolejne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Przepraszam ale jestem w górach i nie mam za bardzo dostępu do internetu (piszę z komórki koleżanki). Oczywiście będę kontynuować opowiadanie. Bądźcie cierpliwi ;* Pozdrawiam.♥
  • awatar No pacz ♥: Okej :D Ale ci zazdrosze ! ♥
  • awatar Gość: Fajnie, że wyjaśniłaś co się dzieje pozdrawiam.
  • awatar wyczuwam melanż ♥: oo ale ci dobrze też bym tak chciała ; D hmm, góry ; ) ok ok. będę czekać xd.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jeszcze długo leżeliśmy na balkonie. Wpatrywałam się w gwiazdy czując wzrok Mateusza na swojej twarzy.
-To ty umiesz być taka poważna?
Powiedział Mateusz.
-No czasem mi się udaje, a ty musisz to przerywać.
Powiedziałam śmiejąc się.
-Wolę patrzeć jak się uśmiechasz.
Powiedział słodkim głosem.
-Bawisz się dzisiaj w romantyka?
Powiedziałam, kładąc się na lewym boku aby spojrzeć mu w oczy.
-No widzisz jak na mnie działasz. Nawet dresa w romantyka potrafisz zamienić.
Powiedział Mateusz przybliżając się do mnie.
-O! Jestem dziewczyną dresa!
Zaczęłam się śmiać.
-Masz jakiś problem?!
Dodałam wybuchając śmiechem.
-Tak. Zimno mi, a taka jedna Marta nie chce mnie ogrzać.
Powiedział Mateusz udając smutnego.
- Ojej jaka niedobra.
Powiedziałam. Dalej słowa były zbędne. Mateusz mocno przytulił mnie do siebie. Znowu zamknęłam oczy i czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Chyba na chwilę zasnęłam, bo obudziłam się w łóżku.
-Znowu patrzyłeś jak śpię?!
Powiedziałam śmiejąc się ale udając
poważną.
-No wiesz, że tak lubię. Chyba musisz się do tego przyzwyczaić.
Powiedział Mateusz.
-Oj chyba muszę. Długo spałam?
-Nie. Jakieś pół godziny.
Uśmiechnęłam się i sięgnęłam po telefon aby zobaczyć która godzina. Była trzecia w nocy.
-Śpimy dzisiaj czy czuwamy całą noc?
Spytałam.
-Nie wiem jak ty, ale ja zawsze czuwam.
-A potem chodzisz zaspany cały dzień.
Zaśmiałam się. Matusz złapał mnie w pasie i przysunął do siebie.
-W razie jakbyś miała spaść czy coś.
Powiedział śmiejąc się. Położyłam swoją dłoń na jego i zasnęłam.
****
Rano zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiło mnie, że kiedy wstałam Mateusz spał, a nie patrzył na mnie jak zawsze. Zeszłam na dół otworzyć drzwi. Nagle ujrzałam Łukasza. Złapał mnie za rękę i krzyknął
-Mateusz! Ona jest już moja.
Zaczęłam płakać. Kiedy zobaczyłam jak Mateusz idzie zaspany po schodach byłam pewna, że policzy się z Łukaszem. Jednak człowiek, w którym miałam całe swoje nadzieje, krzywo na mnie popatrzył i machnął na mnie ręką. Łukasz wykorzystał to i zabrał mnie do domku, tego samego, gdzie wcześniej mnie porwał. Łukasz powiedział, że moja mama nie przeżyła wypadku. Nagle usłyszałam głos.
-Marta! Obudź się!
Krzyczał Mateusz. Przerażona otworzyłam oczy i rzuciłam się na szyję Mateusza.
-To tylko zły sen, spokojnie.
Szepnął Mateusz przytulając mnie w każdej sekundzie mocniej. Czułam łzy na swojej twarzy. Znowu miałam wrażenie, że wali się moja psychika.
-Co ja bym zrobiła bez ciebie.
Powiedziałam cichym i zachrypniętym głosem.
-To wszystko moja wina.
Powiedział Mateusz z zaszklonymi oczami.
-Co ty w ogóle mówisz. Przestań.
-Powinienem być przy tobie. żebym był tamtego wieczoru przy tobie nic by się nie stało. Nie poznałabyś tego psychopaty.
-Przestań! Proszę!
Powiedziałam wybuchając płaczem jak małe dziecko.
-Przepraszam.
Powiedział Mateusz przytulając mnie.

Zadziwiacie mnie ostatnio! Ostatnio pod każdym moim wpisem jest przynajmniej 16 Waszych opinii. Dziękuję ;**
Jakie plany macie na wakacje? ; )
  • awatar Gość: Mam nadzieję, że będziesz kontynuować swoje opowiadanie.
  • awatar Gość: to jest ekstra , ja jade nad morze
  • awatar No pacz ♥: Masz talent kochana ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
-Dobra, dobra. Taki tłusty deser jest niezdrowy!
Zażartowałam.
-Ja ci dam tłusty!
Powiedział, śmiejąc się Mateusz. Zaczęliśmy ganiać się jak małe dzieci. Przy nim zapominałam o tych wszystkich zmartwieniach.
-Zmęczyłam się tym bieganiem.
Powiedziałam kładąc się na kanapie w salonie.
-To odpuszczamy te gofery i przechodzimy do deseru.
Powiedział Mateusz kładąc się obok mnie, a praktycznie na mnie.
-Chcesz mnie zadusić?
Powiedziałam, udając przerażoną.
-No wiesz, trochę szkoda.
Zażartował, jednak ja udawałam obrażoną. Mateusz zaczął mnie masować i drapać plecki.
-Ty to wiesz jak mnie przekupić.
Powiedziałam milutkim głosikiem.
-No wiesz, znamy się bardzo długo.
Powiedział dając mi buziaka.
-Wiesz, że za dwa dni mamy rocznicę?
Szepnął mi do ucha.
-Pamiętasz?
Powiedziałam mile zaskoczona.
-Nie rób ze mnie takiego złego chłopaka.
Powiedział Mateusz robiąc smutna minę.
-Dobra, dobra. Nie udawaj złego bo ci to nie wychodzi.
Powiedziałam i dałam mu buziaka.
-Trzeba to uczcić. To będzie już trzy lata?
Spytał Mateusz przytulając mnie mocno.
-Tak. Całe trzy lata z takim wariatem jak ty.
Powiedziałam zadziornym głosem.
-Odezwała się!
Powiedział Mateusz wybuchając śmiechem.
-Ja to nie wiem jakim cudem takie dwa wariaty jak my, nie rozwaliły jeszcze ziemi.
-Mało brakuje Skarbie.
Szepnął Mateusz.
-Ej może pójdziemy na balkon? Teraz będzie zachodzić słońce.
Zaproponowałam. Mateusz od razu się zgodził.Wzięłam duży, mięciutki kocyk. Nagle poczułam jak ktoś niespodziewanie bierze mnie na ręce. Nawet nie miałam zamiaru otwierać oczu. Przez tamte sekundy czułam się jak najważniejszy człowiek na ziemi. Niestety nic nie trwa wiecznie. Mateusz delikatnie odstawił mnie i pościelił kocyk.Z powrotem wziął mnie na ręce i położył ostrożnie. Leżał nade mną opierając się na swoich ramionach, aby mi nie było ciężko.
-Bardzo mocno cię kocham.
Powiedział patrząc mi prosto w oczy. Spojrzałam jeszcze głębiej w jego brązowe oczka. Wiedziałam, że nie muszę nic mówić. Porozumiewaliśmy się spojrzeniem.
-Mieliśmy oglądać zachód słońca.
Powiedziałam, przerywając ciszę.
-Ale moje słońce jeszcze nie zachodzi.
Powiedział.
-Od kiedy z ciebie taki romantyk?
Powiedziałam śmiejąc się.
-No ja tu się przed tobą otwieram a ty co.
Zażartował Mateusz.
-Brzmi poważnie.
Zażartowałam. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy słońce zaszło i zrobiło się ciemno. Uwielbiałam kiedy tak gadaliśmy godzinami bez sensu pomimo, że każde słowo było na wagę złota.

Bardzo przepraszam, ze nie pisałam ale dalej nie mam laptopa, a siostra nie chce użyczyć mi komputera. Dziękuje Tym, którzy cierpliwie czekali i nie zrezygnowali z czytania. Dziękuję, z myślą o Was lepiej się pisze. I jeżeli zauważycie błąd, proszę zwrócić uwagę bo nie mam czasu żaby sprawdzić. ;c Korzystam puki nie ma siostry
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Stałam zamurowana. To był Łukasz.
-Cześć Skarbie.
Powiedział zadowolony, a ja dalej stałam wryta.
-Wiedziałem, że do mnie wrócisz.
Powiedział po chwili. Milczałam ale w środku zbierałam siły i czekałam aż wybuchnę.
-Teraz przegiąłeś! Co Ty sobie wyobrażasz?! Pojawiłeś się w moim życiu na chwilę i zniszczyłeś wszystko co miałam! Naraziłeś moje życie, próbowałeś pozbyć się Mateusza ale teraz przegiąłeś ostro! Odwal się ode mnie i od moich bliskich!
Wykrzyczałam pomimo spływających łez.
-Ślicznie wyglądasz jak się denerwujesz.
Powiedział spokojnym głosem. To mnie przerosło. Wiedziałam, że mówię jak do słupa więc wybiegłam.
-Skarbie wracaj!
Krzyknął Łukasz. Mateusz widocznie to usłyszał. Bez namysłu wbiegł do sali, z której wybiegłam. Słyszałam głośną kłótnię. Słyszałam każde słowo lecz żadnego nie rozumiałam. Z oczu płynęły mi łzy. Nawet nie zauważyłam kiedy wyszedł Mateusz. Przytulił mnie mocno.
-Dosyć tego.
Szepnął mi do ucha. Poczułam się bezpiecznie.
-Pójdę tam jeszcze raz.
Powiedziałam stanowczo.
-Pójdę z tobą. Pokażemy mu, że jesteś moja.
Wzięliśmy się za rękę i weszliśmy do sali w której leżał Łukasz. Zrobił się czerwony ze złości.
-Nigdy nie byłam i nie będę twoja. Choć byś mnie porwał kolejny raz, nigdy nie byłabym twoja. Nic do ciebie nie czuje.
Powiedziałam patrząc mu prosto w oczy. Za każdym razem kiedy brakowało mi siły na kolejne słowo, ściskałam mocniej rękę Mateusza.
-Nie byłaś taka kiedy cię poznałem. Chętnie ze mną rozmawiałaś, opowiadałaś mi co zrobił ten frajer, a teraz?
Powiedział ale tym razem zażalonym głosem.
-Czy ty serio nic nie rozumiesz? To było nieporozumienie. Ty też się zmieniłeś! Jesteś jakimś psycholem!
-Bo nie mam nic do stracenia i jak walczę to do końca.
Po policzkach płynęły mi łzy. Mateusz już chciał coś powiedzieć ale powiedziałam mu, że nie warto i chcę wracać do domu. Kiedy wychodziliśmy usłyszałam jak Łukasz krzyczy "Do zobaczenia skarbie". Mocno przytuliłam Mateusza i jeszcze raz zaszliśmy do mamy. Powiedziałam żeby się nie martwiła o osobę którą potrąciła.
-Dasz sobie sardę w domu?
Spytała mama.
-Myślę, że dam radę z tatą.
Powiedziałam z uśmiechem.
-Ale widzisz, problem w tym, że tata nie wróci przez najbliższy tydzień.
-Jak zwykle. Nienawidzę jego pracy.
Powiedziałam ale po chwili pomyślałam, że nie mogę zawieść mamy i dawać jej kolejną sprawę do zmartwień.
-Dam radę mamo. Zdrowiej.
Powiedziałam dając jej buziaka w policzek.
Wracaliśmy w ciszy, zresztą jak zawsze kiedy wracaliśmy ze szpitala. Nie wiedziałam, że w moim życiu może się tyle namieszać. Kiedy byłam na miejscu Mateusz podprowadził mnie pod same drzwi.
-Poczekaj chwilkę.
Powiedział i pobiegł z powrotem do samochodu. Po chwili wrócił, a ja zobaczyłam jak jego mama odjeżdża.
-Czy ja dobrze myślę?
Spytałam robiąc cwaną minę.
-Pewnie tak Skarbie.
-Masz może ochotę na gofery z dżemorem i bitą śmietaną?
Spytałam ciągnąc go za rękę do kuchni.
-Wolałbym zjeść ciebie ale to na deser.
.
Przepraszam, że nie pisałam i bardzo dziękuję Tym co czytają♥. Ostatnio okazało się, że jest Was trochę więcej niż 5 osób ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Dowiedziałam się, że już dawno wyszła z pracy. Powinna już być w domu. Bałam się o mamę. Miałam kolejny kłopot na głowie.
-Czy moje życie już nigdy się nie wyprostuje?
Powiedziałam sama do siebie.
-Pewnie tak, skarbie.
Usłyszałam głos Mateusza, który przytulił mnie niespodziewanie.
-Uwielbiam jak tak robisz.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Uwielbiałam w nich tonąć.
-Może pójdziesz się przespać? Jesteś 24h na nogach.
Powiedział zatroskanym głosem.
-Ale muszę czekać na mamę, już dawno powinna być w domu.
-Nie możesz się ciągle czymś przejmować, musisz w końcu odpocząć.
-Jak? Tracę psychikę ze świadomością i nie potrafię nad tym zapanować.
Powiedziałam czując jak zbierają mi się łzy.
-Ciii, Skarbie chodź spać.
Szepną Mateusz. W sumie to byłam bardzo zmęczona. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się. Zasnęłam spokojnie wiedząc, że mam Mateusza obok siebie. Kiedy się obudziłam, Mateusz już nie spał.
-Znów patrzyłeś jak śpię?
Powiedziałam przecierając oczy.
-Wiesz, że lubię to robić.
Powiedział z łobuzierskim uśmieszkiem.
-A Ty dobrze wiesz, że ja tego nie lubię. Wyglądam jak debil kiedy śpię.
Wybuchliśmy śmiechem.
-Dobrze wiesz, że dla mnie jesteś najpiękniejsza.
Na te słowa nie mogłam być poważna. Przytuliłam go mocno
-Jest już mama?
Szepnęłam mu do ucha.
-Powtarzamy akcję "naleśniki" ?
Powiedział ze sztucznym uśmiechem
-Czyli nie?
-Przykro mi skarbie, ale nie.
Po policzku popłynęłam mi łza.
-Dosyć tego, dzwonię na policję.
Powiedziałam stanowczym głosem. Nagle usłyszałam telefon.
-Dzień dobry, czy rozmawiam z Marta?
-Tak, tak a o co chodzi?
Zapytałam ze wściekłą ciekawością.
-Twoja mama miała wypadek, leży w szpitalu.
-Ale jak to? To nie możliwe, to chyba pomyłka.
Powiedziałam rozłączając się. Padłam na podłogę i zaczęłam ryczeć.
-Co się stało?
Spytał Mateusz . Nie odpowiadałam. Wolałam zamknąć się w sobie.
-Skarbie odpowiedz!
Spytał unosząc głos, a ja milczałam. Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Położył mnie na łóżku
-Jedziemy do szpitala.
Powiedział surowym i stanowczym głosem.
-Skąd wiesz?
Spytałam zdziwiona.
-Po prostu wiem. Ubieraj się.
-Ok, ale szpital jest daleko stąd.
-Dojedziemy jakoś.
Złapał za telefon i zadzwonił do swojej mamy. Bardzo chętnie zgodziła się nas zawieść. Kiedy przyjechała po nas widziałam w jej oczach strach. Mateusz pewnie jej powiedział o co chodzi. Jechaliśmy w ciszy. Kiedy dojechaliśmy, serce waliło mi jak młot. Myślałam, że zaraz mi wyskoczy. Znów czułam zapach szpitala. Miałam ochotę wymiotować. Pobiegłam do recepcji. Wskazali mi pokój, w którym leżała. Kiedy weszłam zobaczyłam bladą mamę. Wystraszyłam się, ciarki przeszły całe moje ciało. Z gęsią skórką spytałam
-Co się stało?
-Twojej mamie ktoś rzucił się pod koła.
-Czyli to nie jej wina? Nie będzie oskarżona?!
Spytałam wystraszona.
-Nie, nie spokojnie. Chłopak jakoś trzyma się przy życiu ale są mocne dowody, że samowolnie rzucił się pod koła.
-Aha. Czy mogę zobaczyć tego chłopaka?
-Dobrze ale prosiłabym o spokojną rozmowę.
Pielęgniarka wskazała mi 3 drzwi na lewo. Weszłam a tam zobaczyłam kogoś, kogo w życiu bym się nie spodziewała. Stałam zamurowana...

Czytacie? ;* Źle mi się piszę, ze świadomością, że czyta to 5 osób : (
  • awatar Gość: Czytamy, oczywiście, że CZYTAMY :)
  • awatar Gość: kiedy następne Kiedy następne? Czekam na już niecierpliwie!!! K
  • awatar Wariatkaa. <3: Czytamy..pisz dalej no.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Jechaliśmy dosyć długo. Już nudziło mi się zgadywanie w myślach o co im chodzi. Wolałam myśleć jak to wspaniale, że mam obok siebie Mateusza, na którego mogłam zawsze liczyć. Czułam jak coraz mocniej mnie przytula. Kiedy dojechaliśmy i weszliśmy do komisariatu kazali odejść dla Mateusza. Miał czekać na mnie na korytarzu. Pomimo dyskusji, nie odpuścili. Było to dla mnie głupie, przecież ja i tak mu to wszystko opowiem, a oni trzymali wszystko w tajemnicy. Wzięli mnie do sali przesłuchań. Czułam jakbym to ja była przestępcą. Zaczęło mi się już wszystko układać, a oni zrujnowali to ułamkami sekundy.
-Mogę w końcu dowiedzieć się o co chodzi?
Spytałam nie chowając ironii.
-Musi pani z nami współpracować. Zadamy kilka pytań, a ty musisz na nie odpowiedzieć.
-No ok! Ale o co chodzi?!
Nie wytrzymywałam napięcia. Unosiłam głos.
-Spokojnie. Łukasz uciekł ze szpitala psychiatrycznego
-Słucham?! Jak to możliwe?! Czy wy nie umiecie przypilnować takiego gówniarza! Przecież jesteście dorosłymi mężczyznami.
Przerwałam. Zrozumiałam, że trochę przegięłam ale nie żałowałam tego. Jak oni mogli do tego dopuścić.
-Proszę nie przerywać.
Powiedział policjant ale spokojnym głosem. Chyba mnie zrozumiał.
-Czy wiesz coś na temat rodziny Łukasza?
Spytał spokojnie policjant dając mi szklankę wody.
-Tak. Chyba, że mnie okłamał. Jego mama umarła przy porodzie a ojciec ponad miesiąc temu miał wypadek. Jedyną jego rodziną jest wujek do którego się przeprowadził.
-Aha...A wiesz gdzie mógłby się ukrywać?
Powiedział policjant zapisując każde moje słowo.
-Mam tylko na myśli trzy miejsca, dom jego wujka, domek w którym mnie ukrywał albo co chwile zmienia swoje miejsce pobytu i może być wszędzie.
-Ahaa... Długo go pani zna?
-Praktycznie wcale. Poznałam go pierwszego dnia wakacji. Wydawał się całkiem inny ...
Nie dałam rady już mówić, czułam się tak ciężko mówiąc o tym, było mi duszno. Najchętniej bym wyszła i wróciła do domu jednak chciałam żeby go znaleźli.
-Dobrze to tyle na dzisiaj. Starczy. Bardzo dziękujemy.
Powiedział drugi policjant.
-Jak to jeszcze
-Powiedziałem starczy
Przerwał mu. Cieszyłam, że chociaż ten policjant ma trochę wyrozumiałości. Surowym głosem powiedziałam do widzenia. Kiedy wyszłam na korytarz Mateusz od razu podbiegł w moim kierunku rzuciłam mu się na szyję. Dobrze wiedział, że na razie nie mam ochoty o tym rozmawiać. Odwieźli nas do domu. Był już ranek. Nasi znajomi spali w najlepsze. Ten widok poprawił mi nastój, oni tak śmiesznie wyglądali. Poszłam na górę zobaczyć co z mamą. Okazało się, że jeszcze nie wróciła. Wystraszona złapałam za telefon. Nie odbierała go ale to było bardzo podobne do niej. Dzwoniłam kilka razy a ona dalej nie odbierała. Na wszelki przypadek zadzwoniłam do jej pracy.

Czytacie? ;* Źle mi się pisze ze świadomością, że czyta to 5 osób : (
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Laptop mi się zepsuł Dokładnie Windows mi padł, nie wiem kiedy to się naprawi ;/ Co do tła wygrało tło nr 4 ; )
  • awatar Prawdziwaa.: Na szczęście mam jeszcze komputer ale on należy bardziej do siostry z którą nie Z dobrze się dogaduje ;/
  • awatar Gość: Ja też już bym chciała przeczytać kolejny fragment twojego opowiadania. Jest dla mnie nieprzewidywalne. Ostatnio podejrzewałam, że Łukasz pojawi się na przyjęciu i znowu przegrałam. Teraz mam nadzieję, że nic złego nie stało się jej mamie. Ciekawe czy chodzi o nią czy Łukasza
  • awatar Gość: mam nadzieje ze szybko ci go naprawia. a tlo 4 jest fajne.xd ; *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć Wam ;* Mam do Was prośbę. Wybierzcie z tych 5, najładniejsze tło dla mojego bloga Swoją opinię podajcie w komentarzu, Dziękuje ♥
1
2
3
4
5
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Mateusz odprowadził mnie pod same drzwi. Żegnaliśmy się jak zwykle długo. Zajęło nam to dobrą godzinę. Weszłam do domu i zaczęłam sprzątać. Zajęło mi to sporo czasu ale musiałam zrobić to dokładnie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Cześć Mała!
Krzyknęły dziewczyny "chórkiem".
-O! Siema Laski. Przyszłyście mi pomóc.
Zażartowałam.
-Oczywiście, a jakby inaczej.
Pomogły dokończyć mi sprzątać. Potem zrobiliśmy fajny nastrój w domu. Przygotowałyśmy jedzenie. Na koniec przygotowań wyjęłyśmy balony.
-Ale my tyle nie nadmuchamy.
Powiedziała Iza udając przerażoną. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Hej Skarbie.
Powiedział Mateusz wchodząc. Dał mi buziaka, a później przywitał się z dziewczynami.
-Bo widzisz kotku... mamy romans do Ciebie.
Powiedziałam robiąc słodkie oczka.
-No już się boje.
Powiedział Mateusz udając przestraszonego.
-I powinieneś!
Powiedziałam w tym samym czasie z Anką. Wybuchłyśmy śmiechem, a kiedy przestałyśmy się śmiać powiedziałyśmy Mateuszowi co od niego chcemy.
-Musisz nam napompować balony.
Powiedziała Wiolka.
Zapanowała cisza.
-To dziwnie zabrzmiało.
Powiedziałam.
-Nawet bardzo.
Powiedział Mateusz i znów wybuchliśmy śmiechem.
-Dobra zboczeńcy, dmuchamy balony.
Powiedziałam. Każdy wziął się do roboty. Efekt był bardzo pozytywny. Udało nam się nadmuchać sporo balonów. Panowała cisza. Każdego bolała buzia od dmuchania. Nie wytrzymaliśmy jednak tej ciszy. Zaczęliśmy się śmiać.
-Ej no! Nie śmiejcie się, nie dam rady!
Krzyczała każda, a zamiast się uspokoić jeszcze bardziej się śmialiśmy. Na szczęście jakoś się uspokoiliśmy. Poszliśmy się napić. Dochodziła godzina 200 czyli początek imprezy. Mateusz zajął się muzyką, a ja w tym czasie otworzyłam drzwi dla chłopaków. Wyszłam z salonu. Patrzyłam w ścianę i myślałam. To było głupie ale nie miałam na to wpływu.
-Kochanie, co Ci?
Usłyszałam głos Mateusza który przytulił mnie niespodziewanie od tyłu.
-Bo widzisz, boję się trochę
-Ale czego Skarbie? Pomożemy Ci posprzątać, rodzice nie zauważą.
Przerwał mi.
-Ale nie o to chodzi. Boję się, że nie dam rady połączyć mojego towarzystwa z twoim. Dobrze wiesz, że one są przeciwne sobie.
Powiedziałam ze spuszczoną głową.
-Ale wszystkich łączy poczucie humoru i jeszcze ktoś, Ty. Wszyscy są twoimi znajomymi. Dobrze się z nimi dogadujesz, nie przejmuj się czymś czego nie ma.
-Masz rację. Niepotrzebnie się przejmuję.
Weszliśmy razem do salony. Ujrzałam jak każdy się świetnie dogaduje. Impreza zapowiadała się świetnie. Tańczyliśmy i śmialiśmy się. Po pewnym czasie wyszłam odpocząć. Poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Niespodziewanie wszedł Mateusz.
-Co tam skarbie?
-A nic. Przyszłam odpocząć.
-W nocy będziesz odpoczywać.
Położył się koło mnie. Leżeliśmy tak patrząc w swoje oczy.
-Pragnę, żeby już tak zawsze było.
Szepną Mateusz delikatnym głosem. Nasze usta delikatnie spotkały się. Dla mnie tamta chwila mogła trwać baz końca. Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Bałam się, że to sąsiedzi o za głośną muzykę czy coś. Jednak miałam fajnych i wyrozumiałych sąsiadów więc się dziwiłam. Mateusz poszedł razem ze mną dla bezpieczeństwa. Kiedy otworzyłam drzwi osłupiałam. To była policja. Mateusz pobiegł do salonu uciszyć muzykę i schować alkohol.
-Dobry wieczór. Przepraszamy, że o tak późnej porze ale to bardzo ważne.
Po policzku poleciała mi łza. Poczułam na ustach jej słony smak. Mateusz przytulił mnie.
-Ale o co chodzi?
Spytał zaniepokojony. Policjant zignorował pytanie i powiedział tylko, że mam pojechać z nimi na komendę. Mateusz kłócił się, żeby to przełożyć na jutro ale nie odstępowali. Na szczęście wybłagał ich i mógł pojechać ze mną. Mogłam liczyć na znajomych którzy mieli zająć się domem. Z tego wszystkiego nawet się nie ubrałam w cieplejsze ubrania. Mateusz dał mi bluzę i mocno przytulił mnie do siebie.
-Jestem przy Tobie skarbie.
Szepną mi do ucha. Czułam w jego głosie troskę i strach.

Kto czyta? ♥
.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Jestem już z Wami na tym blogu 20 dni! ♥ Dziękuję Tym co czytają ; )

Kiedy się obudziłam czułam ciepło którego nikt inny nie mógł mi dać. Okazało się, że Mateusz zasnął razem ze mną. Tak dobrze mi się przy nim leżało, że nie chciało mi się wstawać.
-Dzień dobry Słońce
Powiedział Mateusz z zamkniętymi oczami
-To Ty nie śpisz?
Powiedziałam śmiejąc się
-Już od jakiegoś czasu. Siedziałem i patrzyłem jak słodko śpisz ale jak zaczęłaś się przebudzać zacząłem udawać że śpię.
-Ty oszuście!
Zaczęłam się z nim żartobliwie kłócić. Zaczęliśmy rzucać się w siebie poduszkami.
-Zaczynasz bitwę z nieodpowiednią osobą.
Powiedział z poważną miną. Wybuchłam śmiechem. On też długo nie wytrzymał z poważną miną na twarzy. Śmialiśmy się tak mocno, że rozbolał mnie brzuch. Dziwiłam się, że mama nas nie uspakaja. Zeszliśmy na dół, do kuchni. Na lodówce wisiała karteczka
"Dostałam telefon z pracy i musiałam pojechać do pracy. Zrób obiad i posprzątaj chociaż trochę w domu. Bądźcie grzeczni. Już dzwoniłam do mamy Mateusza, że jest u nas. Do zobaczenia. -Mama. "
-O! Mamy wolny dom
Powiedziałam uśmiechając się do Mateusza.
-To robimy domówkę.
Zażartował Mateusz przytulając mnie.
-Co szanownej pani zrobić na śniadanko?
Szepną mi do ucha.
-Naleśników mi się chce.
Mateusz spojrzał na mnie przerażony.
-Ale ale ja... nie umiem.
Powiedział jąkając i śmiejąc się. Oboje wybuchliśmy śmiechem. Dobrze wiedziałam, że żartuje bo już kiedyś robił mi naleśniki. Przy rozbijaniu jajek był świetny ubaw. Przy nim wszystko było takie proste i śmieszne. Przy smażeniu udawaliśmy, że jesteśmy profesjonalnymi kucharzami. Podrzucaliśmy naleśniki na patelni. Wiele razy nie udało się nam złapać z powrotem na patelnie i lądowały na podłodze. Kiedy skończyliśmy, zmęczeni posmarowaliśmy je nutellą. Tak bardzo się najadłam, że nie dałam rady posprzątać więc zrobił to Mateusz. Wzięłam coca-cole i poszliśmy do mojego pokoju.
-To ja idę się wykąpać.
Powiedziałam dając mu buziaka.
-Umyć Ci plecy?
Zapytał Mateusz. Wybuchłam śmiechem i powiedziałam, że jeszcze sama sobie poradzę. Wzięłam szybki prysznic ale tylko ze względu na to, że nie chciałam marnować czasu który mogłam spędzić z nim. Nałożyłam swoje brzoskwiniowe szorty i bluzkę w niebiesko-różowe paski.
-Ślicznie wyglądasz, ale taka rozczochrana w mojej koszulce jesteś bardzo "seksi".
Powiedział Mateusz, a ja jak zwykle wybuchłam śmiechem. Gadaliśmy o wszystkim. Nagle do pokoju wszedł mój pies -Nuka, ze smyczą w pysku.
-Kochanie chyba czas spalić kalorie po naleśnikach.
Powiedziałam ze słodkim uśmiechem.
-Tylko tego brakowało mi do szczęścia.
Powiedział Mateusz udając złego. Po chwili uśmiechną się i wziął mnie na ręce. Przeniósł mnie po schodach pod same drzwi wyjściowe. Nałożyłam trampki i uczepiłam psa na smycz. Zamknęłam dom i ruszyliśmy na spacer. W tamtych chwilach czułam się taka szczęśliwa. Czułam, że mam wszystko i niczego mi nie brakuje. Po drodze uznaliśmy, że ten pomysł z domówką nie jest taki zły. W końcu ostatnio rzadko spotykałam się ze znajomymi. Zadzwoniłam do Ani, Wioli, Izy. Pomyślałam, że to jeszcze za mało i zadzwoniłam do Ewy, Agnieszki i Kaśki.
-Kochanie a jakich chłopaków zaprosić?
Mateusz spojrzał smutną miną na mnie.
-Skarbie podaj mi powód swojej zazdrości. Jeden poważny powód... Przecież ja cię nie mam zamiaru zamieniać na kogoś innego. To są tylko koledzy.
Powiedziałam.
-Wiem ale co na ja to poradzę, że kiedy widzę jak z nimi rozmawiasz to podnosi mi się ciśnienie. Mam wrażenie, że dogadujesz się z nimi lepiej i mogą mi cię zabrać w każdej chwili.
-Nie mogą!
Przerwałam mu. Przytuliłam się do niego. Miałam wrażenie, że dzięki tej rozmowie zrozumiał, chociaż trochę, że kocham tylko jego. Po drodze znów wrócił do nas uśmiech. Zadzwoniłam do Bartka, Damiana, Rafała. Zadzwoniłam też do kolegów Mateusza. On miał całkiem inne towarzystwo. Takie dwa różne światy a ja stałam po między nimi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Nie znałam tego miejsca. Nie wiedziałam dokąd mam uciekać, a przecież Łukasz mógł zjawić się w każdej chwili. Dookoła był las. Jednak stwierdziłam, że las za domem jest o wiele gęściejszy. Pobiegłam przed siebie w lasek. Kiedy szłam, ciągle czułam, że on za mną idzie jednak kiedy się obracałam nikogo nie było. Ciągle czułam adrenalinę. Nagle usłyszałam dźwięk samochodu. Gdzieś tu musiała być droga. Zaczęłam biec w tamtym kierunku. Usłyszałam głos Łukasza, krzyczał, a ja go słyszałam z takiej odległości. Coraz bardziej okazywał się chorą osobą. Miał jakąś obsesję. Cała drżałam ale nie miałam zamiaru się poddać. Nagle zobaczyłam drogę. Poczułam w sobie radość i iskrę nadziei. To miejsce rozpoznawałam. To była droga prowadząca do mojego miasteczka. Zaczęłam biec, czułam jak oddycham zimnym powietrzem, rześkiego poranka. To jedyna moja orientacja, nie wiedziałam która godzina, nawet jaki miesiąc chociaż to były wakacje. Zapomniałam o wszystkim. Moim celem było dotrzeć do domu. Po długim biegu znalazłam się koło drzwi, drzwi do mojego domu. Weszłam do środka, a w nim płaczącą mamę. Kiedy mnie zobaczyła wstała i patrzyła na mnie nieruchomo po czym podeszła i przytuliła. Czułam się dziwnie, tak jakby obco. Postanowiłam na razie nic nie tłumaczyć. Poszłam do swojego pokoju po czyste ubrania. Przy okazji spojrzałam na kalendarz. Okazało się, że spędziłam u Łukasza 5 dni. To mnie przerażało. Kiedy sobie pomyślałam, że ja byłam nieprzytomna, a on siedział obok czułam obrzydzenie. Z moich oczu ciągle płynęły łzy. Wykąpałam się i zeszłam na dół. Kiedy zobaczyłam policję wystraszyłam się.
-Marta. Zapraszam na rozmowę.
Powiedział jeden z policjantów. Nie ruszałam się i nic nie mówiłam. Czułam w środku jak niszczy mi się psychika. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. W mojej głowie to był Łukasz. Wyrywałam się ale ten ktoś mnie do siebie przytulił. W tedy poczułam zapach Mateusza. Poczułam się bezpieczna.
-Nie mam ochoty na razie o tym rozmawiać.
Powiedziałam cienkim i zachrypniętym głosem.
-Skarbie dasz radę. Chociaż porozmawiaj z psychologiem. Ten, ten psychol musi gnić w psychiatryku. Musisz mieć pewność, że on cię już nie skrzywdzi.
Czułam w jego głosie troskę i ciepło. Chciałam pokazać, że pomimo tego wszystkiego dalej jestem silna. Mateusz podszedł do policjantów i poprosił o psychologa. Poprosiłam go jednak żeby był przy mnie. Było mnóstwo pytań więc postanowiłam, że po prostu im wszystko opowiem. Opowiadając, mocno ściskałam dłoń Mateusza. Kiedy już wszystko im powiedziałam, pojechali sobie.
-Skarbie jesteś zmęczona, nie będę cię męczyć, pójdę sobie.
Powiedział Mateusz dając mi buziaka.
-Nie, nie męczysz mnie. Zostań. Tylko przy Tobie czuję się bezpieczna.
-No to nie musisz mnie nawet namawiać.
Powiedział z łobuzierskim uśmieszkiem. Poszliśmy do mojego pokoju. Położyliśmy się i gadaliśmy praktycznie o niczym. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
 

 
Kiedy wróciłam do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Zmęczona położyłam się na łóżku i myślałam jak doszło do tej bójki pomiędzy Mateuszem a Łukaszem. Myślałam tak do puki nie zadzwonił telefon. To była Anka.
-Hej Mała. Co tak się nie odzywasz?
-Cześć. Jakoś ostatnio tyle się dzieje.
Powiedziałam smutnym głosem.
-To może wpadnij do mnie
-Ok. Tylko muszę się ogarnąć.
-Będę czekać, pa.
Rozłączyłam się i od razu ruszyłam w stronę szafy. Wybrałam bluzę z adidasa, szary Top i dresowe rurki, a na włosach splątałam koka. Wychodząc widziałam zmartwioną minę mamy. Włożyłam w uszy słuchawki i rozmyślałam nad wszystkim. Jak dla mnie ostatnio za dużo się działo. Nawet nie zauważyłam kiedy doszłam do Anki. Mieszkała daleko ode mnie. Wiedziałam, że jest sama w domu więc postanowiłam wejść do mieszkania bez pukania i ją wystraszyć. Po cichu weszłam do kuchni w której była. Złapałam ją od tyłu krzycząc. Anka podskoczyła ze strachu. Zaczęła krzyczeć, że jestem nienormalna po czym zaczęła się śmiać. Zrobiłyśmy sobie popcorn i włączyłyśmy film. Oczywiście w trakcie dużo gadałyśmy. Opowiedziałam ile ostatnio się wydarzyło i, że jak da mnie to o wiele za dużo. Było już bardzo późno. Anka zaproponowała mi nocleg u niej. Niestety moja mama się nie zgodziła i musiałam wracać. Pożegnałam się z Anka i ruszyłam. Szłam ciemnymi drogami. Bałam się strasznie. Nagle usłyszałam jak ktoś podążał za mną. Kiedy przyśpieszałam kroki ten "ktoś" również. Nie miałam odwagi się odwrócić. W myślach błagałam żeby to była moja wyobraźnia. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie w pasie. W tamtej chwili moje serce stanęło. Przestałam oddychać. Jakbym przez chwilę zawiesiła się i przestała istnieć. Z moich oczu popłynęła pojedyncza łza. Z ciemności wyłoniła się twarz Łukasza. Dopiero w tedy zrozumiałam, że on nie ma nic do stracenia. Jest nieobliczalny i nie ma żadnych ograniczeń.
-Hej Słonko
Szepną mi do ucha z przerażającym spokojem. Cała drżałam ze strachu. Na ciele miałam dreszcze. Próbowałam się wyrwać ale to było na nic. Śmiał się i mówił, że słodko się denerwuję. To było takie przerażające. Tutaj urwał mi się film. Obudziłam się dopiero w jakimś mieszkaniu. Modliłam się aby to był sen. Straciłam nadzieję kiedy zobaczyłam Łukasza.
-Dzień dobry Skarbie. Słodko spałaś. To teraz zrobię ci śniadanko.
Powiedział wychodząc. Nie orientowałam się w czasie ale wiedziałam, że teraz mam szansę uciec. Podeszłam cichutko pod okno. Niestety byłam na drugim piętrze. Miałam wybór pomiędzy "Skaczę" , "Czekam na cud". Bez namysłu otworzyłam okno. Złapałam się za parapet i spuściłam się z niego. Wysokość nie była zbyt duża więc skoczyłam. Zresztą nie było odwrotu.
 

 
Tak bardzo tym się przejęłam, że zasnęłam dopiero o 4 nad ranem. Obudziła mnie mama wchodząca do pokoju.
-Marta, telefon do ciebie.
Powiedziała poważnym głosem.
-Dzień dobry
Usłyszałam głos mamy Mateusza.
-Widziałam telefon Mateusza i myślę, że się niepokoisz z powodu braku odpowiedzi.
Powiedziała drżącym głosem.
-Ma pani rację ale co się stało?
Zapytałam przerażona.
-Mateusz leży w szpitalu. Możesz razem ze mną dziś go odwiedzić
Nie odpowiadałam przez około minuty. Byłam w szoku i bałam się, że to może mieć coś wspólnego z Łukaszem.
-Tak,tak. Oczywiście.
W końcu wydukałam z siebie.
-Będę po Ciebie o 14.
-Dziękuje, do widzenia.
Po telefonie rzuciłam się na łóżko. Czułam, że jestem głodna ale nie miałam ochoty na jedzenie. To było takie głupie uczucie. Wiedziałam, że to wszystko przeze mnie. Moje przemyślenia przerwało szturchnięcie. To była mama
-Nie udawaj, że mnie nie słyszysz!
Powiedziała wkurzona.
-A mówiłaś coś?
Spytałam zdziwiona
-Tak. I to od 5 minut wołam cię na obiad.
-Na obiad? chyba śniadanie.
-Jest po 13 panno.
Zrobiłam wielkie oczy. Rzuciłam się w kierunku łazienki. Jak nigdy wyszłam z niej szybko. Z szafy wyjęłam swoje miętowe rurki, bokserkę w kwiatki i turkusowe szpilki. Kiedy zeszłam na dół zobaczyłam zdenerwowaną minę mamy.
-Mamo nie denerwuj się, później ci wszystko wytłumaczę.
-Ja po prostu się o ciebie boje. Tyle ostatnio przeżyłaś.
-Ze mną już wszystko w porządku mamo. Jadę do szpitala.
-A co się stało?
Zapytała wystraszona mama.
-Stało się coś dla Mateusza. To jego mama dzwoniła.
-Zjedz chociaż jakiś owoc bo jeszcze zemdlejesz.
Powiedziała zatroskana mama.
Po niedługim czasie przyjechała po mnie mama Mateusza. Szybko dotarłyśmy na miejsce. Kiedy weszłam do szpitala poczułam jak zrobiło mi się niedobrze w środku. Wróciły mi wspomnienia mojego pobytu. Dodatkowo strasznie bałam się o Mateusza. Pierwsza weszła jego mama.
-On czeka na Ciebie
Powiedziała wychodząc po 10 minutach.
Uśmiechnęłam się i z lękiem pociągnęłam za klamkę.
-Jak dobrze cię widzieć kochanie.
Powiedział uśmiechnięty. W tamtej chwili kamień spadł mi z serca. Bałam się, że będzie w śpiączce albo jeszcze coś gorszego.
-Hej. Nawet nie wiesz jak się bałam. Co się stało?
-Ten gnojek mnie napadł. Na szczęście to jakaś ciota i zdołałem się obronić.
-A co z nim?
-A martwisz się o niego?!
Wybuchnął Mateusz.
-Nie ale chyba mogę wiedzieć.
-Leży na oddziale. Sporo ciosów oberwał.
-A jak Ci założy sprawę ?!
Powiedziałam unosząc głos. Bałam sie, że wpakuje się w kłopoty.
-Jedyną osobą która może kogoś pozwać to ja. To on mnie napad.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Tyle się działo w ostatnim czasie. Na szczęście z nim milczenie to nawet rozmowa. Położyłam się obok niego,a on mocno przytulił do siebie. Leżeliśmy tak do puki nie weszła jego mama.
-Musimy już jechać pa synku.
Powiedziała. Ze smutkiem pożegnałam się z Mateuszem ale pocieszałam się, że jutro już go wypiszą ze szpitala.

Sprawdzamy obecność Bo ostatnio coś słabo czytacie! ;*
  • awatar No pacz ♥: Świetne, świetne :D
  • awatar Gość: świetne ;p
  • awatar Gość: @Prawdziwaa.: Miło mi czekam na następny rozdział.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
To był Łukasz.
-Myślisz, że ot tak mnie się pozbędziesz?
Szepną mi brutalnym głosem do ucha.
-Zostaw ją!
Krzykną Mateusz który zjawił się nie wiadomo skąd. Zaczęli się bić. Byłam w szoku i nie wiedziałam co robić. Czułam taką złość do Łukasza za to co mi robi. W końcu nazbierałam tyle złości w sobie że odciągnęłam Mateusza od bójki i mocno przytuliłam. Łukasz widząc to staną zamurowany. Zaszkliły mu się oczy.
-Jeszcze się doigrasz. Pa Martusiu.
Powiedział Łukasz, spokojnym i delikatnym głosem. To było bardzo przerażające. Mocno wtuliłam się w Mateusza. Czułam jak spływały mi łzy.
-Skarbie ja zrobię wszystko żeby Cię nie stracić, nie pozwolę na to.
Powiedział przytulając mnie jeszcze mocniej. W tamtej chwili czułam się bezpieczna jak nigdy. Chciałam żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Nagle podeszła do mnie Wiola.
-Mogłaś mi chociaż napisać, że jesteś zajęta! Siedzę w parku i czekam ...
-Daj jej spokój!
Przerwał Mateusz.
-Nawet nie wiesz co się stało.
Dodał. Wtedy obróciłam się zapłakaną twarzą do Wioli.
-Przepraszam, nie wiedziałam.Co się stało?
Powiedziała zakłopotanym głosem. Opowiedzieliśmy jej wszystko ze szczegółami.
-Jakiś psychopata! Na ognisku wydawał się sympatyczny!
Powiedziała Wiola.
-To on też tam był?!
Krzykną Mateusz.
-Nie rozmawiajmy lepiej o dniu, w którym zrezygnowałeś ze mnie dla Baśki i Kingi.
-Mówiłem przecież, że miałem wpaść później, aj zresztą, nie rozmawiajmy o tym.
Potem poszliśmy na lody i siedzieliśmy w parku. Dzień mijał cudownie, niestety robiło się coraz później więc wracaliśmy do domu.
-Kochanie odprowadzę Cię pod same drzwi
Powiedział Mateusz przytulając mnie.
-Nie musisz, i tak masz daleko do domu.
Odpowiedziałam
-Nawet nie dyskutuj! Musze mieć pewność, że jesteś bezpieczna.
Po chwili byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z Wiolą, i Mateuszem. Jak zwykle to zajęło sporo czasu. Weszłam zadowolona do domu. Widziałam jak rodzice się cieszyli. Dawno nie widzieli mnie takiej uśmiechniętej. Wzięłam szybki prysznic i włączyłam sobie jakiś dramat "PS. I love you". Płakałam jak małą dziewczynka. Tym bardziej, że Mateusz nie odpisywał mi na SMS i nie odbierał komórki. Bałam się, ze coś się stało.
  • awatar ...Princess...: I co dalej ? xd Hehe zaje.biste ;D
  • awatar Gość: Zaczyna być groźnie.Ciekawie piszesz nie umiem przewidzieć jak się to rozwinie. Zmień od tak na ot tak.
  • awatar wyczuwam melanż ♥: lubie to ♥ + zapraszam ; DD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
W tamtej chwili, krótkiej chwili, przed oczami mignęło mi całe moje życie. Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam zaszklone oczy Mateusza. Widziałam w nich lęk i wielki strach.
-Dzień dobry księżniczko. Bardzo mnie wystraszyłaś.
Powiedział Mateusz z łobuzierskim uśmieszkiem.
-Przepraszam.
Powiedziałam spuszczając głowę w dół.
-Ale za co? I tak niczego nie pamiętasz.
Posmutniał.
-W tej sekundzie wszystko mi się przypomniało.
-Sekundzie? Leżałaś nieprzytomna siedem minut.
Powiedział śmiejąc się, a ja razem z nim.
-Ty zawsze potrafisz poprawić mi humor. To strasznie, że mogłam stracić takie piękne wspomnienia.
Zaczęliśmy wspominać wszystkie chwile spędzone razem oraz kłótnie. Mieliśmy przy tym świetny ubaw.
-A gdzie jest Łukasz?
Zapytałam choć nie chciałam już o nim rozmawiać.
-Wystraszył się, że zemdlałaś. Mięczak z niego.
Popatrzyłam na niego surowym wzrokiem po czym oboje wybuchliśmy śmiechem. Cały wieczór spędziliśmy razem. W mrugnięciu oka nadeszła noc. Pożegnaliśmy się. Czułam motylki w brzuchu, jakbyśmy się dopiero poznali. Wzięłam prysznic i szczęśliwa położyłam się spać.
Następnego dnia sięgnęłam po telefon i odczytałam SMS od Mateusza "Dobranoc Skarbie;* Nareszcie wszystko wróciło do normy. Nawet sobie nie wyobrażasz jak tęskniłem za moją Martusia. Kocham Cię ;*". Po przeczytaniu wiedziałam, że to będzie udany dzień. Zjadłam śniadanie, ubrałam się w szorty, w kwiatki i białą bokserkę. Umyłam zęby i lekko pomalowałam rzęsy. Byłam umówiona z Wiolą w parku. Po drodze rozmawiałam przez komórkę z Mateuszem. Kiedy tylko się rozłączyliśmy na mojej drodze pojawił się Łukasz.
** oczami Mateusza **
Marta nie wiedziała, że po nią wychodzę. Chciałem zrobić jej niespodziankę i spędzić z nią każdą chwilę. Nagle zobaczyłem jak rozmawia z nim. Postanowiłem podsłuchać rozmowę niezauważony.
-Cześć
powiedziała Marta do Łukasza
-Hej
-Możesz mi powiedzieć co się stało wczoraj? Straciłam przytomność, a kiedy odzyskałam obudziłam się sama.
W tamtej chwili się uspokoiłem. Wiedziałem, że Marta robi mały podstęp.
-Ten Mateusz popchnął Cię i poleciałaś na schody. Wystraszył się i wybiegł.
-Ojej to straszne
Powiedziała z sarkazmem.
-Jesteś żałosny. Odzyskałam pamięć i dobrze wiem jak było wczoraj, tydzień temu czy rok temu.
-Ale Marta, to wszystko po to żebyś była moja. Zaczekaj!
** Oczami Marty **
Nie miałam zamiaru nawet tego słuchać. Był żałosny. Nawet się nie wzruszyłam tym wszystkim kiedy nagle poczułam jak ktoś mnie łapie od tyłu...
  • awatar No pacz ♥: Mrau :3
  • awatar zawszeza: przeczytałam wszystko i jest świetne :D :** tylko dłuższe części pisz hue ;d ;***
  • awatar Prawdziwaa.: @Młodziara♥: Ty mi ciągle grozisz tym słowem! ;D jutro bd Twoje "dalej" ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Otworzył jakiś chłopak. Zdziwiony zapytałem
-Czeeść. Jest Marta?
-A kim jesteś?
-Jestem jej ... chłopakiem.
Chłopak zmarszczył czoło i powiedział brutalnym szeptem
-Idź stąd.
Nie wiedziałem co sie dzieje. Więc zacząłem wołać Martę. Chłopak rzucił się na mnie i kazał mi się zamknąć.
** Oczami Marty **
Ktoś mnie wołał. Ten głos wydawał mi się tak znajomy i bliski. Szybko zbiegłam na dół.
-Co tu się dzieje?
-Jakiś idiota mówi, że jesteś jego dziewczyną!
Krzyknął Łukasz.
-Pewnie chce wykorzystać to, że straciłaś pamięć!
Nie wiedziałam komu ufać. Łukasz był ciągle przy mnie, i te jego opowiadania o moim życiu były bardzo możliwe jednak czułam do niego lekki odpych. Mateusz od razu wydawał mi się bliski. Chłopcy coraz głośniejszym tonem wymieniali się zdaniami. Z oczu zaczęły płynąć mi łzy. Mateusz zauważył to i od razu podszedł do mnie, i przytulił.
-Odwal się od niej kretynie!
Wrzasnął Łukasz. Szarpnął Mateusza, a zarazem mnie. Poleciałam uderzając się o schody.
-Co ty idioto wyprawiasz?!
Krzyknął Mateusz.
-Kochanie nic ci nie jest?
Powiedział delikatnym głosem. Podniósł mnie i położył na swoich kolanach. Zamknęłam oczy. Nic nie słyszałam. W tamtej chwili, krótkiej chwili, przed oczami mignęło mi całe moje życie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
** Oczami Marty **
Przychodzili do mnie ludzie których w ogóle nie znałam. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Dni w szpitalu strasznie nie dłużyły. Pewnego razu kiedy pielęgniarka przyszła zmienić mi kroplówkę zapytałam
-Czemu nie znam tych ludzi, którzy do mnie przychodzą?!
Pielęgniarka milczała
-Niech mi pani powie! Nie wiem co się dzieję wokół mnie.
-Lekarz kazał na razie nie mówić ale moim zdaniem powinnaś wiedzieć.
Strasznie bałam się tego co powie. Ledwo trzymałam łzy w oczach.
-Straciłaś pamięć. Według badań raczej jej nie odzyskasz.
Ciary przeszły przez całe moje ciało. Pielęgniarka zauważyła moją ciężką reakcję wiec zostawiła mnie samą. Siedziałam przez kilka godzin patrząc w ścianę. Próbowałam coś powspominać ale nic nie pamiętałam. Byłam strasznie zła na siebie. Moje myślenie o niczym przerwał jakiś chłopak.
-Hej skarbie. Jak się czujesz?
-Kim jesteś?
-Straciłaś pamięć słońce ale ja Ci wszystko przypomnę. Mam na imię Łukasz i jestem twoim chłopakiem. Jesteśmy ze sobą od ponad roku.
-To ja mam chłopaka?
-Pewnie nie pamiętasz naszych wspaniałych wspomnień.
Posmutniał.
-Przepraszam, ale nie. Próbowałam sobie wszystko przypomnieć ale nie dałam rady.
-A po co komuś przeszłość. Stworzymy teraźniejszość...
Po dwóch dniach wypisano już mnie ze szpitala. Niestety pamięć nie wróciła. Znałam swoje życie tylko z opowiadań Łukasza.
** Oczami Mateusza **
Kiedy dowiedziałem się, że Marta została wypisana ze szpitala od razu ruszyłem w kierunku jej domu. Po drodze myślałem jak jej wszystko wytłumaczyć. Czy będzie mi wierzyć w moje słowa. Bałem się, że pomyśli, że zmyślam. Ale nie mogłem się poddać. W końcu bała moją dziewczyną i mocno ją kochałem. Kiedy doszedłem do jej domu z niepewnością zadzwoniłem dzwonkiem. Otworzył mi jakiś chłopak...
 

 
Szybkim ruchem odebrałem telefon.
-Czy rozmawiam z Mateuszem?
-Tak, tak. Coś się stało?
Powiedziałem. Byłem strasznie ciekawy o co chodziło. Skręcało mnie z ciekawości.
-Marta obudziła się ale proszę nie oczekiwać zbyt wiele.
Od razu poprosiłem brata aby mnie zawiózł. Ze względu na sytuację zgodził się. Kiedy dojechaliśmy wbiegłem do szpitala. Wszedłem do jej pokoju. Słyszałem jak złościła się, że ma tyle kabelków poprzyczepianych do siebie.
-A Ty to kto?
Powiedziała zdziwiona.
-Marta przepraszam Cię.
-Ale kim Ty w ogóle jesteś?!
Powiedziała podnosząc głos.
-Skarbie przestań się wygłupiać...
Przerwał mi lekarz
-Mateusz?! Czemu wszedłeś bez zapowiedzi?! Miałeś mi się zameldować.
-Przepraszam ale byłem taki podekscytowany.
-Chodź na korytarz.
Kiedy wyszliśmy spytałem ironicznym głosem
-Co się stało? Nie mogę już z nią porozmawiać ?!
-A poznała Cię?
-Tak...to znaczy nie. Ale ona tylko udawała bo się ostatnio trochę pokłóciliśmy.
-Przykro mi. Marta straciła pamięć. Dosyć mocno uderzyła się w głowę.
-Jak to straciła pamięć?! Ale ją odzyska prawda?
-Nie wiadomo. Na 65% nie.
W tamtej chwili załamałem się. Marta nie pamiętała już tego co razem przeżyliśmy. Nic o mnie nie pamięta.
Rozczarowany wróciłem do samochodu i wróciłem do domu. Ponownie odizolowałem się od świata.

Krótkie ale dotrzymałam słowa, że napiszę
  • awatar Gość: Pisz następne ! ;d
  • awatar Gość: boskie :*
  • awatar Gość: super czekam na dalszy ciag ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
** Oczami Mateusza **
W tamtej chwili moje ciało całe drżało. Szedłem i nawet nie wiedziałem dokąd. Marzyłem o cofnięciu czasu. W końcu postanowiłem się przełamać. Poszedłem do Anki
-Ania pojedźmy do niej.
Ledwo wykrztusiłem z siebie.
-A pojedziesz? Sama nie miałam odwagi.
-Ja muszę do niej pojechać!
Po dziesięciu minutach już siedzieliśmy w samochodzie z jej tatą. Po drodze zabraliśmy Wiolkę i Szymka.
Na miejscu, widząc zapłakane twarze rodziców Marty nogi robiły mi się jak z waty. Nie miałem odwagi zapytać co z Nią, przecież powinienem być wtedy przy Niej. Na szczęście z jakiegoś pokoju wyszedł lekarz.
-Dzień dobry. Ja chciałbym się zapytać co z Martą. Przyjechała tutaj wczoraj.
-Dzień dobry. A jesteś kimś z rodziny?
-Nie ale jestem jej ... chłopakiem.
Lekarz trochę krzywo na mnie spojrzał.
-Błagam.
Powiedziałem z pokorą.
-No dobrze ale niestety nie mam z byt dobrych wieści.
Kiedy to powiedział zrobiło mi się duszno,a w mojej głowie wszystko zaczęło się kręcić.
-A dokładniej?
Wydukałem.
-Jest w śpiączce. Nie wiadomo kiedy się obudzi. Może dzisiaj, jutro, a może i za rok.
-A mogę ją zobaczyć?
Powiedziałem czując jak ściska mnie gardło.
-Oczywiście. Drugie drzwi na prawo.
Szybkim krokiem poszedłem pod drzwi. Kiedy zobaczyłem jak tak śpi, poczułem jak oczy mi się zaszkliły. Nie miała wielu potłuczeń ale była taka blada. Zacząłem coś do niej mówić oczekując jak idiota na odpowiedzieć. Wyobrażałem jak się by słodko złościła. Nawet nie wiem kiedy weszła Ania.
-Kiepsko z nią.
Powiedziała roniąc łzy.
-Wiem.
Powiedziałem nie ukazując żadnych uczuć.
-Musimy już wracać. Mój tato ma na drugą zmianę.
-Przecież dopiero przyjechaliśmy!
-Mateusz jest już 19 godzina.
W powrocie do domu panowała cisza. W domu także z nikim nie rozmawiałem. Tak mijał mi tydzień. Z nikim nie rozmawiałem. Nie odbierałem telefonów, nie wchodziłem na kompa, byłem odizolowany. Po tygodniu dostałem telefon ze szpitala ...

W związku z tym, że wczoraj nic nie dodałam dzisiaj dodam coś wieczorem Dziękuje tym co czytają, obiecuje, że będzie ciekawie ;*
  • awatar Prawdziwaa.: @Begonia Mrówka: Kopiuj, wklej pod każdym napotkanym wpisem -.- Strasznie irytujące ;/
  • awatar Gość: @Prawdziwaa.: Aaaaa czyli jednak czyta komentarze i raczej pracy magisterskiej o oddziaływaniu komplementów nie pisze bo nie kasowałby sobie materiału do badań.Fotografie ma dobre, styl zdobywania komentarzy i "obserwantów" na krótką metę skuteczny nawet imponujący ale on już przesadził.
  • awatar Sneaky: Czytam i czytam i trudno sie oderwac ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
** Oczami Anki **
Siedziałam nad nią i ryczałam, ryczałam jak mała dziewczynka. Nie wiedziałam co dzieje się dookoła mnie. Nic nie słyszałam a w oczach miałam tylko obraz leżącej i nieprzytomnej Marty. W pewnym momencie już nic nie widziałam, łzy stały mi w oczach, nie dałam rady już ich ocierać.
-Aniu odsuń się. -Powiedział Bartek chociaż go nie słyszałam.
-Aniu odejdź, ona musi mieć dużą przestrzeń do oddychania.
Tym razem usłyszałam ale zignorowałam to. Siedziałam jak drętwa. Nie dałam rady się ruszyć. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie. To był Szymek. Sam był wystraszony. Wtuliłam się w niego i jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Kiedy usłyszałam głos nadjeżdżającej karetki serce podchodziło mi do gardła, nogi ugięły się, a w głowie zaczęło mi się wszystko kręcić.
Następnego dnia nie miałam ochoty na nic. Chciałam jak najszybciej się dowiedzieć w jakim stanie jest Marta. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do drzwi.
-Trzynasta godzina a Ty jeszcze w łóżku?! -Ktoś powiedział żartobliwym głosem. Nie miałam ochoty patrzeć kto to, czekałam aż wyjdzie. Poczułam jak podchodzi bliżej.
-Ja naprawdę czekałem w tedy na chłopaków w parku. Miałem zamiar wpaść wieczorem. Przecież wież, że jej bym nie okłamał.
-To był Mateusz. On nie wiedział jeszcze o tym co się stało. Zrobiło mi się duszno a łzy same poleciały.
-Mateusz! Mam już tą pompkę! -Krzykną mój brat Igor.
-Zaraz przyjdę!... Anka powiedz jej jak bardzo ją kocham. Wczoraj jeszcze normalnie pisaliśmy, a w pewnym momencie przestała odpisywać.
W tedy wybuchnęłam płaczem. Nie wiedziałam jak mu to powiedzieć.
-Mateusz ... Ona leży w szpitalu. -Ledwo powiedziałam.
-Jak to w szpitalu?! Mam nadzieję, że nie przeze mnie!
-Spadła z bramy i uderzyła głową o kamień. Była nie przytomna.
Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam jak wybiega z pokoju...
  • awatar Prawdziwaa.: Nie wiem czy dzisiaj coś dodam bo niestety muszę wyciągać 5 z angola i mieć mocną 3 z bili ;p Obiecuje, że jutro coś dodam ♥
  • awatar Gość: Następneeeee!!!!!!!!!
  • awatar No pacz ♥: Genialne! :D Pisz daleej : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Kiedy doszliśmy na plac zabaw koło barierek zauważyłam Łukasza. Podeszłam do niego. Nawet na mnie nie spojrzał.
-Co Ty t...
-Myślałam, że jesteś inna. -przerwał mi.
-Ale o co Ci chodzi? -spytałam. Kompletnie nie domyślałam się o co chodzi.
-Jak się dowiedziałaś prawdy o mnie to już obściskujesz się z innymi. Bo co? Nie mam kasy i rodziców?!
-Łukasz uspokój się. -krzyknęłam. Po policzku spłynęły mi łzy.
-To wszystko sobie ubzdurałeś! Nie znam idealnego człowieka. Sama mam wielkie problemy. I rodzinne, i majątkowe i jeszcze miliony innych, a ten chłopak co mnie przytulał to tak jakby mój były.
Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami ze ściśniętym gardłem.
-Przepraszam. Nie wiedziałem.
Po moich policzkach spływały łzy. Odwróciłam głowę i powiedziałam cicho
-spoko, skąd mogłeś wiedzieć. Muszę już iść.
-Marta nie bądź zła! -Powiedział błagalnym głosem.
-Nie jestem.
-Jeszcze raz przepraszam. Tam gdzie mieszkałem ludzie byli inni. Tacy jak ja byli na marginesie. Tutaj nikt nie patrzy kto co ma tylko, kto jaki jest.
-Dobrze, że zrozumiałeś. Muszę już iść bo czekają na mnie, Ty też już wracaj, późno jest.
-To do zobaczenia.
Kiedy dołączyłam do znajomych Anka od razu spytała o czym gadaliśmy.
-Zaraz Ci wszystko opowiem, ale teraz chodźmy na huśtawki! -powiedziałam z uśmiechem.
Niestety plac zabaw był zamknięty na noc. Każdy już wszedł teraz była moja kolej. Ostatnio miałam lekki lęk wysokości, a brama była wysoka. Kiedy już miałam zeskakiwać noga mi zadrżała.
** oczami Anki **
Upadła uderzając głową o kamień. Strasznie się wystraszyłam. Podbiegła do niej i zobaczyłam jak z głowy leci jej krew. Nie odzywała się, była nie przytomna chociaż w mojej wyobraźni martwa.
 

 
Dziewczyny trochę się bały kiedy nagle ognisko oświeciło twarz Mateusza. Poczułam jak serce mi przyśpieszyło. W jednej sekundzie miałam tysiąc myśli.
-Możemy porozmawiać? -zapytał z pokorą
-O czym chcesz rozmawiać? -powiedziałam z pretensją.
-Proszę Cię.
-No dobra oby szybko. -powiedziałam z ironią.
Odeszliśmy na bok. Udawałam twardą, ale po chwili straciłam siły na to.
-Kochanie o co Ci chodzi?
-Jak to o co?! Jeszcze głupio się pytasz ?!
Zaczęłam krzyczeć. Wszyscy popatrzyli na nas. On wziął mnie za rękę.
-Marta, dobrze wiesz, że Twoi koledzy to nie moje towarzystwo.
- I temu mnie okłamałeś? Wybuchłam.
-Nie Ciebie tylko Wiolke.
-Mogłeś powiedzieć, że wolisz z dziwka** szlajać się w parku.
-Kochanie nie mów tak. Czekałem na chłopaków. Miałem zamiar wpaść niespodziewanie wieczorem.
-Jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
-Kochanie daj mi ostatnią szansę. -Mówiąc to jego oczy zaszkliły się. Kiedy to zauważyłam byłam w szoku. Łzy same mi poleciały.
-Skarbie, przepraszam.
powiedział przytulając mnie.
-Ile razy mam jeszcze Ci wybaczać te wszystkie kłamstwa.
-Ostatni raz kochanie. Bardzo mi na Tobie zależy.
-Zastanowię się, ok? -powiedziałam patrząc w jego brązowe oczy.
-Dobrze. Jutro o 15 w parku?
-Do zobaczenia.
Chciał dać mi buziaka jednak odwróciłam głowę.
-To pa. Mam nadzieję, że jutro wszystko będzie już dobrze. Kolorowych snów.
To już całkiem zawróciło mi w głowie.
-Idziemy na plac zabaw? Uwielbiam huśtać się w ciemności. -powiedziałam do znajomych.
-Ja chętnie, ale nie zgubisz się? - Powiedział Damian.
-Ale śmieszne -powiedziałam udając smutną jednak po chwili wybuchłam śmiechem.
Po drodze śmialiśmy się bardzo głośno. Kiedy doszliśmy na plac zabaw koło barierek zauważyłam ...
  • awatar Gość: geniaalne <3
  • awatar No pacz ♥: DLACZEGO KOŃCZYSZ W TAKICH CIEKAWYCH MOMENTACH ?! :*
  • awatar Gość: super ;DD pisz pisz ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
-O co chodzi? -powiedziałam lekko wystraszona.
-Bo widzisz, nie jestem z Warszawy i nie jestem bogaty. Moja matka umarła przy porodzie, a miesiąc temu mój ojciec zginą w wypadku samochodowym. Wujek to jedyna moja rodzina dlatego się tutaj przeprowadziłem.
Kiedy mi to mówił miałam ciarki na całym ciele. Powstrzymywał się od płaczu. Ściskało go gardło i musiał co chwilę przerywać i brać głęboki oddech. Ja byłam zbyt słaba, łzy same mi leciały. Nie wiedziałam co powiedzieć, przecież nie powiem pustego "będzie dobrze", więc go przytuliłam.
** oczami Ani **
Nie wiedziałam o co chodzi. Szli razem z tyłu, świetnie się dogadywali ale czemu płakali? Zdziwiłam się, że go przytuliła. Nie należała do dziewczyn które lecą do pierwszego lepszego i dobrze wiedziałam, że jeszcze kocha Mateusza. Kiedy Łukasz wszedł do domu od razu zapytałam
-Co sie stało? Czemu płakałaś?!
-Dowiedziałam się bolesnej prawdy. Jednak on nie jest taki beztroski. Jego mama zmarła przy porodzie.
-Co Ty gadasz?! -Spytałam zszokowana
-To dopiero początek. Miesiąc temu jego tato miał wypadek samochodowy, w którym zginął. Ten wujek to jego jedyna rodzina.
** Oczami Marty **
Wracaliśmy w ciszy. To wszystko, to za dużo jak na jeden dzień. Tyle się wydarzyło, a wakacje dopiero się zaczęły. Kiedy wróciliśmy do Wioli usiedliśmy przy ognisku którego pilnował jej tato podczas naszej nieobecności. Znów starałam się nie myśleć o tym co się wydarzyło. Świetnie się nam rozmawiało kiedy nagle usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi na podwórko. Tajemniczy gość szedł w naszą stronę. Dziewczyny trochę się bały kiedy nagle ognisko oświeciło twarz ...
 

 
Podniosłam głowę i ujrzałam tego nieznajomego chłopaka.
-Hej. Mieszkam niedaleko i usłyszałem Twoje wołanie o pomoc.
Przez chwilę milczałam jak głupia. Przyglądałam mu się od stóp do głów.
-Hej. Dzięki! Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna. -W końcu wydusiłam siebie.
-Jak się orientowałeś w tak ogromnym terenie? -Powiedziałam przerywając głupią ciszę.
- Dwa dni temu wprowadziłem się tutaj. To pole należy do mojego wujka. Bawiłem się w nim jako dziecko.
-O, to super. A do której klasy pójdziesz po wakacjach? -Spytałam. Wydawał się całkiem sympatyczny. W dodatku nie był brzydki.
-Do IIIa a Ty?
-Serio?! To witam w swojej klasie haha -powiedziałam. Cieszyłam się, że będziemy razem w klasie. Podprowadził mnie pod dom Wioli. Po drodze miło nam się rozmawiało. Dowiedziałam się, że jest z Warszawy, ma bogatych rodziców i szczęśliwą rodzinkę. Zdawał mi się beztroski. Mało znałam takich ludzi.
-To może dołączysz się do nas? -Zaproponowałam ze słodkim uśmiechem.
-Nie chcę się napraszać -powiedział
-Ale oni chętnie się z Tobą zapoznają. Będziesz z nimi razem w klasie. -Po kilku minutach przekonywania zgodził się.
-Patrzcie kto się znalazł! -Powiedział Bartek.
-Już chcieliśmy iść całą grupą Ciebie szukać. Dobrze się schowałaś -zażartował Damian.
-Dobra skończcie się ze mnie naśmiewać -powiedziałam udając smutną i obrażoną.
-Chcę wam przedstawić Łukasza. Wprowadził się tutaj dwa dni temu i będzie z nami razem w klasie.
Każdy się przedstawił. Po kilku minutach już każdy zapomniał, że jest "nowy". Wszyscy świetnie się z nim dogadywali.
-To może znów rozpalimy ognisko? Będzie cieplej i mam ochotę na kiełbaskę albo piankę.
-Ok. Nie ma sprawy jestem w tym mistrzem. -powiedział Szymek.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Czas bardzo szybko mijał.
-Zrobiło się bardzo późno, muszę już wracać do domu.-powiedział Łukasz.
-Ok. Lepiej nie będziemy Cię trzymać, ale Cię odprowadzimy. -powiedziałam.
-Nie mam nic przeciwko-odpowiedział.
Po drodze szłam jak zawsze z tyłu ale tym razem z nowym kolegą. Dobrze z nim się dogadywałam. Kiedy zbliżaliśmy się już do jego domu powiedział
-Marta, okłamałem Cię.
-O co chodzi? -powiedziałam lekko wystraszona...
 

 
Kiedy już prawie doszliśmy zauważyliśmy nieznajomego chłopaka. Mieszkaliśmy w małym miasteczku, każdy znał każdego.
-To co robimy? -Zapytał uśmiechnięty Damian.
-Rozpalamy ognicho! -Krzyknęłam. Nie chciałam myśleć o tym co się stało pomiędzy mną a Mateuszem. Wolałam świetnie się bawić.
Kiedy Szymek skończył rozpalać ognisko, zaczęliśmy wspominać cały rok szkolny i co się w nim wydarzyło. Na początku uważnie słuchałam, jednak z każdą chwilą patrzenia się w ognisko, odchodziłam myślami.
-Ej! Mała! Wracaj do nas -powiedział śmiejąc się Bartek
-Oj przepraszam ale zawsze tak mam kiedy wpatruje się w ognisko.Ej! A może pójdziemy grać w podchody! Jest już ciemno a latarnie gasnął za półtorej godziny.
-O tak! Już długo Was namawiam na podchody. -powiedział Rafał
-A ja nie mogę. Boję się ciemności -Powiedział Bartek udając smutnego.
-Ale Bartek! Gdzie ciemno, tam przyjemno, hahaha - zażartowałam.
Kiedy skończyliśmy się zbierać, wyszliśmy na ulicę. Podzieliliśmy się na grupy. Ja byłam z Anką, Szymkiem i Rafałem. Damian, Wiolka i Bartek tworzyli drugą grupę.
-To Wy szukacie! -powiedziałam do Wiolki
-No chciałabyś! -powiedziała Wiolka udawając obrażoną.
-Dobra dzisiaj Wam odpuścimy, ale innym razem Wy szukacie pierwsi -Powiedział Damian.
Postanowiliśmy schować się w polu, które znajdowało się za miasteczkiem. Nie było to daleko, ponieważ Wiola mieszkała na samym końcu miejscowości.
-Róbcie strzałki! Ale dużo fałszywych -Powiedział śmiejąc się Szymek
W końcu doszliśmy na miejsce. Weszliśmy w dużą kukurydzę. Była wyższa ode mnie. Szłam za Anią, bo jak zwykle szłam z tyłu. W pewnym momencie potknęłam się. Kidy wstałam Ani i Szymka nie było. Słyszałam jak mnie wołali ale nie mogłam ich znaleźć.
-Kur**! Zgubiłam się -Powiedziałam sama do siebie. Postanowiłam się nie poddawać wiec szukałam wyjścia, wołając o pomoc. Szybko straciłam nadzieję, spuściłam głowę w dół. Kiedy tak szłam wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę i ujrzałam ...

Czy ktoś w ogóle to czyta? Bo nie wiem czy kontynuować pisanie. Więc kto czyta niech da komentarz, w tedy milej się pisze :>
 

 
Cześć i czołem! Mam ten blog 2dni i piszę opowiadanie! Zapraszam♥.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Dzisiaj się rozpisałam i takie długie wyszło ;>

W sumie to nie wiedziałam do końca co chce zrobić ale nie mogłam kolejny raz mu wybaczyć. Ciągle odpuszczałam mu wszystkie błędy.
-To jak idziemy? - Powiedział Damian, przerywając moje myśli.
-Wiecie, ja chyba sama pójdę. -powiedziałam niepewnie.
-Dasz radę Mała -powiedziała Ania przytulając mnie.
Szłam w stronę parku, na początku pewnie, jednak z każdym krokiem traciłam pewność. Miałam wrażenie, że szłam wieczność, a to było tylko kilka metrów. Miałam tysiąc myśli w głowie.
** Oczami Ani **
Widziałam jak niepewnie szła ale wierzyłam, że da radę. Jednak kiedy zobaczyłam, że wita się z uśmiechem z dziewczynami i Mateuszem coś mnie zakuło w środku. W co ona grała?!
** Oczami Mateusza **
Strasznie się bałem. Byłem pewny, że Wiolka powiedziała jej, że miałem pomagać dla brata. Zdziwiło mnie że radośnie przywitała się z Baśką i Kingą. Nienawidziła ich i zawsze była o nie zazdrosna.
-Co tam kochanie? -powiedziała z lekko drwiącym głosem siadając mi na kolana.
-A nic, czekam na chłopaków a u Ciebie?
Milczała. Spojrzała mi w oczy i położyła rękę na policzku. Po chwili przyłożyła swoje czoło do mojego i powiedziała na ucho
-Świetnie się bawię. Życzę Ci tego samego z tymi laskami z marginesu. Zawsze Cię kochałam i nie wiem czy kiedyś przestanę ale mam dosyć twoich kłamstw. To koniec.
Zamarłem, ciary przeszły mi przez całe ciało. Może i się nie starałem za bardzo ale naprawdę mocno ją kochałem.
-Ale Kochanie zaczekaj! Dlaczego?!
** Oczami Marty **
Nie miałam ochoty słuchać tego co do mnie mówił i mu tłumaczyć wszytko.Kiedy tylko obróciłam się plecami do parku, łzy same mi poleciały. Słyszałam jak mnie goni. więc sama zaczęłam biec. Kiedy zobaczył, że nie jestem sama, zawrócił się...
Dziewczyny podbiegły do mnie. Zaczęły mnie przytulać.
-Chyba idę do domu. Nie chcę Was zarażać nieszczęściem.
Dziewczyny popatrzyły na mnie. Kiedy Wiolka już chciała coś powiedzieć przerwałam jej
-Żartowałam! Nie mam zamiaru siedzieć sama w pokoju i rozpłaczać.
-I właśnie to chciałam powiedzieć -zażartowała Wiolka.
-To co, wracamy do imprezy! -Krzyknęła Anka.
Po drodze wygłupialiśmy się. Kiedy już prawie doszliśmy ...
  • awatar Gość: czytam od początku, jest świetnie ! :*
  • awatar Gość: Przeczytałam. Uważam, że może być ciekawe. Będę czytać dalej.
  • awatar Gość: Przeczytałam! Świetne i czekam na kolejne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Nagle zobaczyłam jak Mateusz świetnie bawi się w parku z dwoma dziewczynami. To była Kinga i Baśka. Nie miały szacunku do siebie. Puszczały się na prawo i lewo. Patrzyłam tak na nich stojąc jak idiotka. Obraz rozmazywał mi się od łez. Chciałam być na siłę silna i powstrzymać się od płaczu lecz to mi nie wyszło. Nagle poczułam jak ktoś mocno złapał mnie za rękę. To była Anka. Nie musiała nic mówić. Wiedziała że żadne "będzie dobrze" nie pomoże aczkolwiek bardziej dobije. Po chwili ciszy patrząc w moje zapłakane oczy powiedziała
-Zawsze każesz być nam silna. Teraz Ty daj nam przykład.
-Dokładnie. Pokaż mu, że to on stracił.
-Dodała Wiolka.
Podniosłam głowę, i popatrzyłam na chłopaków. Widziałam, że nie wiedzą co powiedzieć więc uśmiechnęłam się do nich przez łzy. Oni odwzajemnili to słodkim uśmiechem. Chciałam coś powiedzieć jednak powstrzymywanie się od łez ściskało mi gardło. W końcu wydusiłam z siebie
-Dajcie mi tusz do rzęs, jakieś ładne perfumy, szczotkę do włosów i pięć minut.
-Tak trzymaj Mała! -krzykną Bartek podając mi rękę i pomógł mi wstać. Pomalowałam rzęsy aby czuć się lepiej, popryskałam się perfumami i rozpuściłam włosy.
-Teraz możemy już iść do sklepu. -powiedziałam odważnym a zarazem drżącym głosem.
-a najlepiej przez park bo nie chce mi się na około. -Dodałam jeszcze odważniej.
-To mi się podoba! Krzyknęła Wiolka.
  • awatar Prawdziwaa.: @jack daniel's: oj, to nie zbyt dobra postać ale tylko w opowiadaniu ;D
  • awatar RuN Bitch ♥ .: moja imienniczka Kinga ;D inspirująco ;D
  • awatar Gość: Zajebiste! ;D czytam dalej ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Marta- Główna bohaterka opowiadania
Mateusz- chłopak Marty
Ania- jej najbliższa przyjaciółka
Szymek- chłopak Ani
Wiolka- przyjaciółka Marty i Ani
Rafał- kolega, Mateusz jest o niego zazdrosny
Bartek- kolega
Damian- kolega
W opowiadaniach będą zapewne dochodziły osoby ale jestem przekonana, że połapiecie się

-To robimy dzisiaj ognisko u mnie o 20! Oczywiście z noclegiem -Z radością wybuchnęła Wiolka.
-Ja zawsze chętna na imprezę u Ciebie. Zawsze są udane, a pierwszy dzień wakacji trzeba jakoś uczcić.-Powiedziałam żegnając się.
Szybkim krokiem wróciłam do domu. Zjadłam coś szybkiego i pobiegłam do szafy, bo nie miałam pojęcia w czym pójść. W końcu zdecydowałam się na krótką bluzkę z krzyżem i szorty. Spakowałam do plecaka najśmieszniejszą piżamę i szczoteczkę. była już 19.50 więc wyszłam. Koło barierek czekał na mnie Rafał i Szymek. Po drodze się wygłupialiśmy.
-Mateusz też będzie? Spytał jakby wystraszony Rafał.
-Chyba tak, ale spokojnie, nie będzie zazdrosny bo będę obok niego. -Powiedziałam uśmiechając się, choć szczerze bałam się reakcji Mateusza.
-Oby tak było. -Powiedział z uśmiechem otwierając bramkę. Wiola nas ciepło przywitała.
-Jak zwykle jesteście ostatni. -zażartowała.
-Jak to? spytałam. -Mateusza nie będzie? -powiedziałam ukrywając smutek.
-Niestety Gołąbeczko. Powiedział, że musi pomóc bratu.
Tego się obawiałam. Jest tylu chłopaków, a jego nie ma. Pewnie będzie zły i bardzo zazdrosny. Moje przemyślenia przerwała mi Ania.
-Ej Mała, nie smuć się, wakacje dopiero się zaczynają. Będzie jeszcze wiele imprez.
-Wiem, wiem. Powiedziałam bezuczuciowo.
-Oj! Nie mogę na to patrzeć, chodźmy się przejść do parku!- Zaproponowała.
-Ok. Powiedziałam, ale tym razem pozytywnie. Po drodze się wygłupialiśmy. Zresztą zawsze tak jest, przy nich nie da się iść w spokoju i ciszy. Kidy już dochodziliśmy do parku każdy zamarł. Jeszcze nie wiedziałam o co chodzi bo szłam z tyłu. Nagle zobaczyłam jak ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Witam na pokładzie! ;D Jestem Marta i mam tu już blog jako NajMniejsza♥, lecz tutaj mam zamiar pisać opowiadanie. Nigdy tego nie robiłam więc nie wiem jak to bd mi wychodzić ale bd się starać. Zapraszam
  • awatar Prawdziwaa.: @Ruuuuuuda: heh dzięki ;) mam nadzieję, że będzie się podobać ; D
  • awatar Gość: Ok. bede czytac ;))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›